Tagi

,

wydrazony-czlowiek-b-iext6326702Ból rzeczywistości ranił go jak odłamki potłuczonego szkła. To uczucie zastępowało łzy.

Dan Simmons uwiódł mnie swoimi dylogiami science fiction. Wielkie tomiszcza „Hyperiona” i „Endymiona” i ich kontynuacje pochłonęły mnie całkowicie i stoją teraz w chwale na mojej półce. „Terror” osadzony mocno w kontekście historycznym nie był już tak przykuwający, ale nie można mu odmówić klimatu. Po przeczytaniu „Drooda”, książki opartej na fragmencie życiorysu Dickensa, przeniosłem Simmonsa do ścisłej czołówki moich ulubionych pisarzy. Zacząłem kopać w poszukiwaniu kolejnych jego pozycji, no i dokopałem się…

„Wydrążony człowiek” to książka która przeniesie Cię do najmroczniejszych zakątków ludzkiej psychiki. Stanowczo nie polecam w trudnych życiowych momentach, bo może wyrządzić krzywdę. Jeśli nie spodobali wam się „Próżni ludzie” T. S. Eliota, bo z byt smutne, dołujące, to ta pozycja nie jest dla Was. Tych co pozostali gorąco zachęcam do tej lektury, bo jest to niesamowite przeżycie.

Jeremy ma potężną moc, może czytać ludzkie myśli. Niestety nie sprawia to, że jest on superbohaterem, raczej jest to jego przekleństwo. Wie co kryje się za ludzkimi uśmiechami, jakie prawdziwe intencje schowane są za dobrymi radami, jak wiele cierpienia ukrytego jest w ludzkich umysłach. Raz w życiu los do niego się uśmiecha, nie jest sam. Na przyjęciu poznaje Gail, osobę o takich samych zdolnościach, ich umysły łączą się w jednej chwili. Myśli się przelewają, życiowe historie, sekrety, uczucia, następuje pełna synchronizacja. W jednej chwili wiedzą, że są dla siebie przeznaczeni, żeby nie powiedzieć – skazani na siebie. Wszystko to poznajemy z retrospekcji, Gail umiera w pierwszym rozdziale…

Nawet w tych cichych głosach pobrzmiewał ból: ból z powodu wymuszanych przez życie kompromisów; ból na myśl o własnej śmiertelności i przerażającej śmiertelności własnych dzieci; ból wywołany arogancją wszystkich, którzy chętnie zadawali ból, jak ci, których Bremen spotkał w swych podróżach; i wreszcie ostateczny ból z powodu nieuniknionej straty, nawet gdy doznaje się wszystkich ziemskich, podtrzymujących na duchu przyjemności.

Gdy Gail żyła pomagała Jeremiemu utrzymać barierę ochronną przed ludzkimi myślami. Po jej śmierci musiał zmierzyć się nie tylko ze swoim cierpieniem, ale również z cierpieniem wszystkich wokół. Jeremy pali swój dom i rusza w świat. Tak zaczyna się ta historia. A zmierza ona do bardzo nieoczekiwanych wydarzeń. Simmons to człowiek orkiestra słowa pisanego i bardzo wyraźnie to widać w „Wydrążonym człowieku”. Stworzył misterny patchwork. Czego tu nie ma? Mamy elementy sensacyjne, gdy Jeremy musi zmierzyć się z mafią, wspomniany wątek science fiction związany z czytaniem myśli, oczywiście romans, a nawet thriller przechodzący w horror gore. Fabuła płynie bardzo krętą rzeką i nigdy nie wiadomo co będzie na następnym zakręcie. Wszystko to przeplatane jest wątkami filozoficzno-naukowymi, w których Jeremy (który na marginesie jest genialnym matematykiem) próbuje rozwikłać zagadkę ludzkiej psychiki oraz jego nadprzyrodzonych zdolności.

„Wydrążony człowiek” sprostał wszystkim zadaniom jakie stawiam literaturze. Wciąga, zaskakuje, wyżyma emocjonalnie jak gąbkę, skłania do refleksji, a po odłożeniu długo zostaje w pamięci.

T. S. Eliot został przywołany w tej recenzji nieprzypadkowo. Fragment „Próżnych ludzi” został wykorzystany w tytułach rozdziałów…

Nie tu są oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umierających gwiazd
W tej wydrążonej dolinie
Złamanej szczęce naszych utraconych królestw
W tym ostatnim miejscu spotkania
Na oślep szukamy
Nieufni i niemi
Na żwirach zgromadzeni nad opuchłą rzeką
Na zawsze niewidomi
Bo nie ukażą się oczy
Gwiazda nieustająca
Wielolistna róża
Królestwa śmierci bez światła ni cienia
Nadzieja tylko
Pustych ludzi

Subiektywnie: 5.5/6

Za: wciągająca, nieprzewidywalna mikstura gatunków, poruszająca emocjonalnie, skłaniająca do refleksji, przesiąknięta mrocznym klimatem

Przeciw: brak

Źródło: „Wydrążony człowiek” Dan Simmons, Prószyński i S-ka 1997

Reklamy