Tagi

, , ,

dzisiaj-narysujemy-smierc-b-iext3947779Zmęczony już byłem fantastyką, nudziła mnie literatura piękna, zwątpiłem w sens czytania o światach zrodzonych w głowach. Zapragnąłem faktów, by móc obcować z literaturą, a jednocześnie poznać kawałek świata prawdziwego. No i doigrałem się…

Na „Dzisiaj…” trafiłem poprzez porównanie rankingu reportaży na biblionetce i dostępności w bibliotece. Temat trudny, rzeź Tutsi przez swoich sąsiadów z plemienia Hutu… Przypadek chciał, że tego samego dnia natrafiłem na motto „Chłopaki nie płaczą”:

W ogóle, bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście, ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić.

Doszedłem do wniosku, że uznam ten znak i spróbuję. Muszę przyznać, że czegoś tak ciężkiego w życiu nie czytałem. Tochman skrupulatnie spisywał wypowiedzi ludzi, którzy brali udział w masakrze w 1994, zarówno ofiar (Tutsi) jak i oprawców (Hutu).  Tutsi i Hutu niewiele się różnili między sobą, pewność kto jest kim można było uzyskać tylko poprzez sprawdzenie dowodu, gdzie Rwandyjczycy mieli wyszczególnioną rasę. Przez wiele lat żyli ze sobą, chociaż od dawna zdarzały się między nimi spięcia. Tochman z początku z wielkim zapałem szukał ludzi, którzy byli w stanie opowiedzieć cokolwiek o 94-tym. Udało mu się dotrzeć do gwałconych kobiet, ocalonych dzieci, morderców z Interhamwe (bojówki Hutu), psychiatrów, polskich żołnierzy i księży. Niewiele jest optymistycznych wątków, dających wiarę w ludzkość. Żołnierze uciekali, księża ratowali hostie z kościoła zamiast pomagać ofiarom. Niektórzy duchowni zaangażowani byli we wskazywanie bojówkom, kto należy do Tutsi, kto powinien zostać ścięty.

Otrzymujemy również obraz Rwandy dzisiaj, gdzie Hutu znowu żyją razem z Tutsi. Wszyscy są skrzywdzeni, wydrążeni ludzie, których życie dawno się skończyło.  Kobiety wychodzą z cienia, wskazują swoich oprawców. W wielu przypadkach nie udaje im się znaleźć żyjących świadków. Również wielu Hutu jest skazywanych niesłusznie, więzienia są przepełnione. Sytuacja wydaje się bez wyjścia. Ciekawie przedstawione zostało również wykorzystanie wiary katolickiej. Dzięki niej kaci wierzą, że to nie oni to zrobili, to szatan…

Autor zadaje czytelnikom pytanie dlaczego o tym czytam, dlaczego się z tym mierzę? Pytanie to samo nasuwa się podczas przewracania każdej ze stron. Ostatni raz taką gehennę emocjonalną przeszedłem czytając „Śmiertelnych nieśmiertelnych” Wilbera. Na szczęście książka jest na tyle krótka, że nie można przyzwyczaić się do opisów przemocy. Muszę przyznać, że zostałem wyrwany z lekkości bytu dnia codziennego. „Dzisiaj…” zmusiła mnie do przemyśleń, uświadomiła jakie zło drzemie w człowieku, sprawiła, że dostrzegłem tymczasowość wszystkiego co dobre. Myślałem że bardziej będę doceniał to co mam tu i teraz, podążając za słowami Laski. Niestety  nadal ciężko otrzepać mi się ze smutku jaki do mnie przywarł.

Długo zastanawiałem się czy zamieścić fragment książki, a jak tak, to który. Ponieważ miałem w planach z każdej książki wyłowić jakiś cytat, nie chciałem w pierwszej recenzji odejść od reguły. Mimo, że nie jest najcięższy to delikatnym nie polecam.

Byłam zgwałcona i zakażona. Imię nieważne, dziś nie mam imienia. Mój honor został skalany. Jedyne, co mogę z tym zrobić, to dać świadectwo. Byłam piękna, miałam dwadzieścia jeden lat, mamę, tatę, liczne siostry, braci. Patrzyłam jak żołnierze po kolei ich zabijali. Dużo dzieci mieliśmy w rodzinie, śliczne były. Mordercy bali się, że pouciekają. Związali je wszystkie, jednym sznurem nogi, drugim rączki. Były jak wielkie korale, maleństwa słodkie. Żywe wrzucili do rzeki, która płynęła za domem. Chciałabym wymazać z głowy ich krzyk. Tylko tego chcę.

Subiektywnie: 6/6

Za: doskonały reportaż, stawia wiele pytań, nie pozostawia obojętnym emocjonalnie

Przeciw: dla ludzi o mocnych nerwach.

Cytat z: „Dzisiaj narysujemy śmierć” Wojciech Tochman, Wydawnictwo Czarne 2010

Reklamy